Oczyma motorniczego – linie od 0P/0L do 6

Po publikacji wyników głosowania na najbardziej spóźnialską linię tramwajową we Wrocławiu, zgłosił się do mnie motorniczy. Zaproponował on, że podeśle opis tego, jak wygląda z jego perspektywy kursowanie poszczególnymi liniami tramwajowymi. Na pierwszy ogień poszły linie od 0P/0L do 6. Jeśli będzie taka chęć w narodzie, to powstanie minicykl, który przybliży kulisy kursowania wszystkich tramwajów we Wrocławiu. Proszę, drodzy Korespondenci, przygotować jakieś chrupadełko. Przed Wami solidna lektura!

Linie 0p/0l

Linie 0P/oL – ogólnie niby spoko, bo trasa króciutka. Jednak w tygodniu trzeba nastawić się na zapierdol. 6 lub 8 minut przerwy na Dworcu Nadodrze (minus spóźnienie które zawsze przywozimy ze sobą, jeśli mamy gorszy dzień na trasie). Nie masz Stoperanu lub Twój pęcherz słabo funkcjonuje? Lepiej użyj piasku, który masz do piaskownicy!  Jak już doczekamy przerwy, której mamy 18-20 minut (minus standardowe spóźnienie), siedzimy w wozie! Zaraz będziemy wywoływani, że tamujemy ruch, więc musimy przegonić kolegę który stoi przed nami i lecimy do Tojki, póki możemy. Pomijając fakt, że to szybka linia, idzie się mocno wkurwić. Wiecznie 31/32 przed nami, na pl. Społecznym co chwilę blokuje nas 33 i 4.  Nagle, mimo że byliśmy o czasie, to wyświetla się -5 (minut w plecy). Cóż, zdarza się. 0P/0L to tramwaj, który zbiera miejską patolę w jedno miejsce.

Linia nr 1

Linia nr 1 byłaby bardzo sympatyczna, gdyby nie odcinek Plac Grunwaldzki – Wyszyńskiego. Trzeba albo zapieprzać, bo nie trafiło się w cykl świateł na Grunwaldzie, albo jechać powoli, bo trafiło się za szybko. Inny minus to skręt w pl. Powstańców Wielkopolskich. Mimo, że ma się pierwszeństwo, trzeba zwolnić do 10-15 km/h – ze strachu, że się w kogoś przyjebie. Nie ma dnia, żeby jakiś blaszak nie pomyślał, że ma tam pierwszeństwo. Jedynka to linia, na której nie można nadrobić opóźnienia większego niż 3 minut. Przynajmniej mi się nigdy nie udało.

Linia nr 2

Na liniach 2, 4, 10 gnamy na łeb na szyję od Biskupina do Grunwaldu. Mamy minutę na przejechanie każdego przystanku, aż do Klinik (czasem trafią się 2 minut między Tramwajową a ZOO). Później sporo zależy od tego, jak ułożą się światła na pl. Grunwaldzkim. Po wjeździe mamy 30 sekund na zabranie pasażerów. Jedziemy powolutku, bo do Reja mamy 2 minuty. Ewentualnie tracimy cykl świateł wpuszczając ludzi z autobusu za nami, przez co zasuwamy do Galerii Dominikańskiej, mając nadzieję na łagodny wymiar kary na pl. Społecznym – często blokuje nas 4 i 33. Jeśli nic się nie wrypie, jest ok. Potem często pakuje się przed nas 8 lub 11 i na Arkadach mamy już 3-5 minut spóźnienia. Powstańców Śląskich jakoś leci – tak do przystanku Hallera (można nadrobić minutę). Tam stoi się często cykl świateł (minuta w plecy). Później nie idzie tego nadrobić – taka to linia. Jeśli przyjedziemy w stronę Biskupina spóźnieni 2 minuty, to musimy puścić dwójkę jadącą od Biskupina, bo nie ma skrajni i znowu cykl w plecy. Po drodze wyprzedza nas zerówka i jedenastka – wtedy lepiej mieć mocne nerwy.

Linia nr 3

Linia nr 3 jest bardzo przyjemna. Pytanie tylko, czemu do Krakowskiej mamy tylko minutę na przystanek? Przez to trzeba zapieprzać. Później wiele zależy od tego, czy jest duży korek. Zazwyczaj mamy 2 minuty opóźnienia Na Niskich Łąkach. Potem do pl. Jana Pawła II jedzie się punktualnie. Dalej wiele zależy od tego, czy coś jedzie przed nami. Jeśli nie, to na Leśnicy jesteśmy o czasie. Przy okazji – dalej nie wiem, jaki jest cel wprowadzenia buspasu na ul. Traugutta. Jedyne co on wnosi, to większe korki.

Linia nr 4

Linia nr 4 do pl. Grunwaldzkiego wygląda tak samo jak dwójka. Co do trasy: zazwyczaj na Rondzie Reagana stoją przed nami autobusy 145/146 lub tramwaj 0P/0L i mamy dwuminutowy postój, żeby wjechać na peron. Mamy 20 sekund na wpuszczenie pasażerów. Albo zdążymy albo stoimy dwie minuty. Później próbujemy nadrobić, ale już się nie da – od czasu wprowadzenia przystanku na Zamkowej. Po co dodawać czas, skoro można wjebać dodatkowy przystanek i zapomnieć o czasówce? Po Grabiszyńskiej jedzie się pomału, bo na pl. Legionów na 95% wtryni się piątka albo jedenastka. ITS, który jest koło ul. Zaporoskiej to chyba najgorzej działający system we Wszechświecie.

Osobiście nie znoszę tej linii.

Linia nr 5

Linia nr 5 do Galerii Dominikańskiej wygląda tak samo, jak trójka. Jeśli jesteśmy o czasie tam, to i na pl. Legionów nie ma opóźnień. Jeśli skręcimy tam przed linią nr 4, to my się wleczemy, a czwórka się wkurwia. Nie zapominajmy, że skręcając w Grabiszyńską, podczas przepisowej jazdy (10 km/h) tamujemy samochody, tramwaj jadący na wprost i zabieramy cykl świateł pieszym. Kto by na to patrzył! Oczywiście przy skręcie w lewo musimy kręcić głową jak pojebani. Tutaj można zadriftować – może akurat się uda! Tak jak w przypadku wszystkich linii jadących na Oporów – często stoimy w korku na Grabiszyńskiej. Mimo tego do celu przyjeżdżamy o czasie – mimo problemów po drodze. Dziwna sprawa.

Tak samo jak w przypadku wszystkich linii jadących na Oporów, po pętli jedziemy nie więcej niż 10 km/h. Jeśli tramwaj wykolei się przy prędkości 11 km/h, to kosztami obciążą motorniczego, a nie chujowego wykonawcę.


Linia nr 6

Linia nr 6 – jedziemy z Krzyków. Na starcie wiemy, że nie będzie kolorowo, bo chwilę wcześniej jechało coś z Kleciny. No ale dobra, może nie będzie tamować! Do Powstańców Śląskich idzie naprawdę spoko. Ale tutaj zonk – przed nas wpada 20/24. Mamy tyły i będziemy się wlec aż do Renomy. Mimo, że na Arkadach byliśmy w plecy, to na Rynek dojeżdżamy o czasie (to trochę podejrzane). Suniemy sobie dalej. Skręcamy z Grodzkiej na Most Uniwersytecki. To zabawne – przejeżdżamy paręnaście centymetrów od lusterek samochodów, a kierowcy mają panikę w oczach. Jedziemy dalej. Na pl. Bema standardowo wyłączony jest ITS – jeśli dojedziemy 5 sekund za późno, to czekamy półtorej minuty na zielone światło. Ciśniemy po Jedności Narodowej – szkoda tylko, że ktoś inteligentny dał przystanki pojedyncze. Chuj, że jeżdżą tędy trzy linie prosto, dwie w prawo i jeszcze jakieś autobusy! Pojedynczy ma być i koniec! Dojeżdżamy do Kromera od 3 do 5 minut w plecy. Wtedy jest dobrze. Odpalamy rakietę i zasuwamy po Toruńskiej, ile fabryka dała (chyba, że jedziemy Moderusem, który ma ogranicznik). Na pętli na Kowalach jesteśmy max. 2 minuty do tyłu – chociaż sami nie wiemy, gdzie to zbiliśmy.

Małe podsumowanie

Jak widać na załączonym obrazku – nie tak łatwo jest być motorniczym. To, czy uda się dotrzeć do celu na czas zależy od wielu czynników. Pozostaje życzyć wszystkim motorniczym i pasażerom jak najmniejszych opóźnień. Jeśli chcecie wiedzieć, jak jeżdżą pozostałe linie tramwajowe we Wrocławiu – dajcie znać!

5 thoughts on “Oczyma motorniczego – linie od 0P/0L do 6”

  1. Czekam na tłumaczenie motorniczego dlaczego jeżdżą również przed czasem… I to często 2-3 minuty. Ostatnio hitem była 17ka która odjechała z Galerii Dominikańskiej w kierunku Kleciny ok 22.30 aż 4 (!!!) minuty przed czasem – stałem z przodu i widziałem dokładnie czas na wyświetlaczu.

    1. Odjazdy przed czasem są bardzo duża rzadkością, ale czasami jakimś dziwną mocą, światła pięknie się zapalają gdy są potrzebne. ludzie sprawnie i wszystkimi drzwiami wsiadają oraz nikt nie dobiega i rozpycha drzwi (czasami muszę chwilę pomyśleć czy nie śnię przypadkiem).

      Staramy się jednak unikać odjazdów przed czasem głownie dlatego, że MPK później nie dostaję od miasta pieniędzy za cały taki kurs argumentując, że skoro tramwaj był wcześniej a o wyznaczonej go nie było, to znaczy jakby w ogóle go nie było (!),

      Oczywiście staramy się odstać dłużej na przystanku, to wtedy dla kogoś kto przychodzi na ostatnia chwilę jesteśmy tymi uprzejmiejszymi motorniczymi, ale są miejsca lub sytuacje, że nie da się tego zrobić, bo utrudniało by to przejazd innym tramwajom czy autobusom.

      Do takich miejsc należą duże przystanki jak Galeria Dominikańska, pl. Grunwaldzki, pl. Jana Pawła II gdzie w szczycie praktycznie co 2m coś przyjeżdża.

      Raczej obstawiam że ta 17-tka była tak opóźniona i prawie jechała o czasie następnej niż przed czasem, bo za bardzo na tym odcinku z Sępolna nie ma gdzie tyle nadrobić czasem, a najczęściej na Galerii i tak stoi się jakieś 1÷2m.
      Drugim powodem mogą być różnice w czasie miedzy tym co my mamy na komputerze informacji pasażerskiej według którego jeździmy (bo to on rejestruje, skąd o jakim czasie odjeżdżamy), a tym co pokazują tablice DIP czy nawet te w telefonie. Trudno mi powiedzieć czy czas jest ustawiany ręcznie czy synchronizuje się z GPS, no ale z moim z komórki na razie zawsze się pokrywał.

  2. To jest pierwsze miejsce, w kórym przeczytałem taką relację! Ganialne, tym bardziej że sam jeżdżę MPK po całym Wro.

    Więcej takich wpisów / linii 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *